Uwielbiam podróżować. Przy odrobinie szczęścia uda mi się jeszcze trochę w moim życiu Świata zobaczyć. Poznaj moje dotychczasowe zdobycze podróżnicze! Sprawdź co słychać w świecie turystyki!
poniedziałek, 24 stycznia 2011
Odszkodowanie dla rodzin katastrofy Airbusa 330
Niestety nieciekawie zaczął się ten rok dla linii lotniczych Air France, otóż muszą zapłaci dokładnie 540 tys. euro odszkodowania , a dlaczego? Ponieważ tak orzekł brazylijski sąd, który rozpatrywał sprawę z powództwa rodziny czterech brazylijskich ofiar katastrofy Airbusa 330 przeciwko francuskim liniom lotniczym. Data 1 czerwca 2009 roku wielu zapadła w głowach na zawsze, tego dnia samolot linii Air France runął do Atlantyku w odległości ok. 1,5 tys. km od północno- wschodnich wybrzeży Brazylii, w wyniku czego zginęli wszyscy tj. 228 pasażerowie.
Sąd jednogłośnie nakazał, by linie Air France wypłaciły odszkodowania rodzinie ofiar, które półtora roku temu leciały samolotem tego przewoźnika, a który spadł do Atlantyku.
Sąd w Niteroi pod Rio de Janeiro w poniedziałek wieczorem lokalnego czasu nakazał francuskim liniom lotniczym wypłacenie ponad 540 tys. euro rodzicom i babciom 31-letniej Luciany Clarkson Seby. Znajdowała się ona na pokładzie samolotu wraz ze swoim 33-letnim mężem i teściami.
Wg wyroku sądu matka i ojciec zmarłej kobiety dostaną po 229 tys. euro, a jej dwie babcie po 45 tys. euro. Dodatkowo linie lotnicze Air France mają wypłacać miesięcznie kwotę 2,2 tys. Euro, matce Luciany od dnia katastrofy do momentu, w którym córka skończyłaby 70 lat. W uzasadnieniu wyroku sędzia wymienił straty moralne spowodowane utratą ukochanej osoby.
Wyrok nie jest prawomocny, a brazylijskie biuro linii lotniczych Air France nie skomentowało jak dotąd tej decyzji. Na początku zeszłego roku, tj. w marcu brazylijski sąd nakazał francuskim liniom wypłacenie ponad 900 tys. euro innej rodzinie, tym razem brazylijskiego prokuratora, który zginął w wyniku katastrofy tego samego Airbusa 330.
Niestety do dnia dzisiejszego nie ustalono co spowodowało tamtą katastrofę. Trzykrotnie podejmowano bezskuteczne próby odnalezienia czarnych skrzynek. Według francuskiego Biura Śledztw i Analiz (BEA) elementem, lecz nie przyczyną katastrofy mogły być problemy z prędkościomierzami, tzw. rurkami Pitota.
środa, 10 listopada 2010
Anulacja
Jak spora część mieszkańców Polski mam rodzinę za granicą. Widywaliśmy się zazwyczaj przy różnego rodzaju okazjach, mniej bądź bardziej przyjemnych. Jednak nasze kontakty były niestety ograniczone.
Teraz już tak nie jest. Możemy się porozumiewać nie tylko przez telefon, lecz za pośrednictwem różnego rodzaju komunikatorów internetowych, dzięki którym możemy się widzieć. Również polepszyła się nasza mobilność. W każdym większym polskim mieście jest lotnisko, z którego odlatują samoloty w różne kierunki świata.
Dzięki temu zyskaliśmy możliwość częstszego widywania się ze sobą. Oczywiście zamierzamy korzystać z możliwości.
Tym razem była nasza kolej na odwiedziny naszej rodziny w Niemczech. Za pośrednictwem jednego z serwisów internetowych zakupiliśmy bilety lotnicze Air Berlin i powiadomiliśmy naszych krewnych.
Niestety nasza radość z wyjazdu nie trwała długo. Na kilkanaście dni przed wylotem otrzymaliśmy informację od linii lotniczych Air Berlin informację, że nasz lot jest odwołany z przyczyn technicznych. Bardzo zasmuciła nas ta wiadomość. Oczywiście firma Air Berlin zobowiązała się do zwrotu poniesionych przez nas kosztów z tytułu zakupu biletów lotniczych Air Berlin.
Niestety jak się okazało w rzeczywistości nie dostaliśmy całości pieniędzy. Kwota przelewu była pomniejszona i prowizję serwisu internetowego w którym dokonaliśmy zakupu biletów lotniczych Air Berlin. Aby starać się o resztę pieniędzy musieliśmy uruchomić procedurę reklamacyjną. Tak też zrobiliśmy.
Udało się. Po kilkudniowym oczekiwaniu otrzymaliśmy informację o pozytywnym rozpatrzeniu naszej reklamacji. Gdy dostaliśmy resztę pieniędzy od razu poszukaliśmy nowego lotu do Niemiec. Niekoniecznie musiały to być linie lotnicze Air Berlin. Wręcz przeciwnie. Nie mieliśmy urazu do tych linii, ale przez nich musieliśmy przesunąć nasz wylot o ponad tydzień.
Mimo tego nieco przykrego doświadczenia mieliśmy dobry humor podczas całego lotu i pobytu u naszej rodziny. Gdy dotarliśmy na miejsce ich radość była jeszcze większa, bo nasz przyjazd wisiał na włosku.
Mino naszych przygód pobyt za zachodnią granicą był bardzo udany i za jakiś czas zamierzamy go oczywiście powtórzyć.